Warto tu zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad cudowną czynnością odbywającą się w atmosferze przy każdym tworzeniu i spadaniu śniegu; co za ład w układaniu tych cząsteczek panuje i jak niedokładnymi wydają nam się utwory myśli i ręki ludzkiej w porównaniu z utworami ślepych sił przyrody! Ale kto się ośmieli siły przyrody nazywać ślepymi? W rzeczy samej, tak mówić, to siebie określać. To my ślepi jesteśmy; i to tylko naprawdę wyznać nam wolno, że nie jesteśmy w stanie pojmować ani początku, ani końca tego, co się w przyrodzie dzieje.

Przyznając wszelako ograniczoność naszą, musimy jednakże podziwiać olbrzymi postęp, do jakiego nauka doszła w badaniu przyrody. Od wieku do wieku i od pokolenia do pokolenia, gromadzą się fakta, nowe wykrywają prawa, odsłaniające coraz bardziej istotny plan i porządek wszechświata. Zanim nauka doszła do tego, musiała na drodze swego rozwoju napotykać i pokonywać przeróżne formy przesądu i błędu, łatwowierności i oszustwa. Ale świat wciąż wydaje słabych ludzi i złych ludzi, a dopóki jedni obok drugich istnieć będą, jak się to dziś dzieje, dopóty fałszywe pojęcia kazić go nie przestaną.