Dla uzupełnienia naszych poglądów na przebieg czynności skraplania pary wodnej w atmosferze, musimy wsiąść w rachunek działanie gór. Przypuśćmy, że wiatr południowo-zachodni po nad oceanem Atlantyckim wieje ku Irlandii. Na drodze swojej obciąża się on parą wodną. Na południu Irlandii spotyka góry Kerry, z których najwyższą jest Magillicuddy’s Reeks przy Killarney. Otóż najniższa warstwa tego atlantyckiego wiatru najwięcej pary zawiera. Doszedłszy do podnóża gór Kerry, odbija się ona i przerzuca przez szczyt w ścisłym z górami zostając zetknięciu. Para nasycająca powietrze idzie więc tym sposobem do góry, tam się rozszerza, wskutek rozszerzenia oziębia i spada w postaci obfitego deszczu. Stąd to pochodzi świetna roślinność Killarneyu i obfitość wód jezior tamtejszych. Zimne więc szczyty gór przyczyniają się również do zagęszczania pary.

Zastanówmy się teraz nad skutkiem tego. Na południo-zachodzie góry Magillicudy’s Reeks leży miasto Cahirciveen, w którym robiono spostrzeżenia nad ilością spadającego deszczu; znacznie zaś dalej ku pólnocno-wschodowi, na kierunku właśnie południowo-zachodniego wiatru, leży inne miasto, Portarlington, w którym również podobne spostrzeżenia czyniono. Ale nim wiatr dojdzie do tej ostatniej miejscowości, przechodzi przez góry Kerry i traci znaczną część swej wilgoci. Cóż stąd wynika? W Cahirciveen, według D-ra Lloyda, spada na rok 5g cali deszczu, kiedy w Portarlington w tymże samym czasie tylko 21 cali.